Zapisz się na newsletter

Konfitura z pomarańczy janginizowana


W czym tkwi magia tego przepisu? W wydobywaniu naturalnej słodyczy owoców!

Gdyby konfitura była tylko dla mnie, pozostawiłabym ją bez cukru. Będzie jednak dodatkiem do prezentów, dlatego zdecydowałam, że ją odrobinę dosłodzę :)

7 pomarańczy

1 cytryna

6 szklanek wody

1 łyżeczka soli

250 g cukru (dałam brązowy trzcinowy; dodałam przed ostatnim gotowaniem)

1 łyżeczka agaru (nie jest konieczny, jeśli konfiturę gotujemy dłużej; także dodany przed ostatnim gotowaniem)

Wszystkie owoce zalać wrzątkiem. Po sparzeniu obrać bardzo cienko skórkę ze wszystkich pomarańczy i cytryny tak cienko, by na obierkach nie było białej, gorzkiej skórki.  Wszystkie obrane skórki pokroić bardzo drobno.

Owoce dodatkowo obrać z białej gorzkiej skórki (gdy było to trudne, po prostu odkrawałam tę białą warstwę). Owoce pokroić na małe kawałki. Pestki usunęłam, ale można je wszystkie razem zebrać w woreczku z gazy (by łatwiej je później usunąć) i dodać do namaczania na noc w konfiturach – zawierają dużo pektyn, dzięki którym konfitura gęstnieje.

Pokrojone owoce przełożyć do garnka, dodać pokrojone wcześniej skórki, zalać sześcioma szklankami wody, dodał łyżeczkę soli (cały czas jeszcze bez cukru) i zagotować. Pierwsze gotowanie trwało u mnie 40 minut i po zagotowaniu konfitura gotowała się na małym ogniu przez ten czas.

Po pierwszym gotowaniu wyczuwany jest jeszcze posmak soli, jednak konfitura z każdym kolejnym gotowaniem staje się coraz bardziej słodka, ale taką naturalną, owocową słodyczą. Gotowałam konfiturę 3 razy. Raz wieczorem zaraz po pokrojeniu 40 minut, drugi raz rano ok. 1,5 godziny i ostatni raz wieczorem tego samego dnia też około 1,5.

Przed ostatnim gotowaniem dodałam też 250 gram cukru, choć moim zdaniem nie było to konieczne. Jeśli konfiturę będziecie dłużej gotować, będzie bardziej gęsta. Ja do ostatniego gotowania dodałam jednak agar dla większej gęstości. Łyżeczkę agaru rozpuszczonego w odrobinie zimnej wody dodałam do zimnych konfitur, wymieszałam i zagotowałam ostatni raz (efekt gęstnienia z agarem uzyskuje się dopiero po ostudzeniu konfitur).

Gorące konfitury przekładałam do umytych, wygrzanych w piekarniku słoiczków (10 minut w piekarniku na 115 stopni). Po dokładnym zakręceniu słoiki wraz z konfiturą wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 115 stopni na 20 minut. Po tym czasie wyłączyłam piekarnik i poczekałam, aż słoiczki wystygną.

Teraz tylko ich udekorowanie i życzenie obdarowanym smacznego :)

Justyna